Archive for the ‘DESERY’ Category

z cukrem pudrem: Serniki i serniki na zimno

Posted: 14 grudnia 2015 by margot2you in DESERY

Źródło: z cukrem pudrem: Serniki i serniki na zimno

…podkradłam Kuzynce….pysznosci …dla oczu też:)

Posted: 24 grudnia 2014 by margot2you in DESERY

(4) Paulina Michalska.

(4) V. i VI. Zostały. zostało? 😉 mi do wykonania:… – Przemysław Dagon.

PYSZNA KUTIA…wersja NA BOGATO

Posted: 5 grudnia 2014 by margot2you in DESERY

aPrzyznam się szczerze,niczym Melchior Wańkowicz…są potrawy wigilijne, których nie lubię.W Canadzie …na takiej wieloregionalnej Wigilii u mnie w domu,każdy gość cos przyrządzał ze swoich rodzinnych regionalnych potraw i przynosił….żeby poczuć się trochę,jak u siebie w rodzinnym domu…..No i jedna dziewczyna z Podlasia przyniosła kutie,druga z Bieszczadów tez….Obie okropne….kutie,nie dziewczyny 🙂 Pszenica jakaś niedogotowana może,nie wiem,wszystko  razem dość suche i chrzęszczące między zębami, dziąsła prawie że poranione 😀 Jedliśmy grzecznie,ale reszta towarzystwa raczej z grzeczności właśnie jadła niż z przyjemności….Dziś podam wersję mojego Dziadziusia…przyznam,ze rzadko robiona kutia była u nas na Wigilię, ale zdarzało się.Raczej gustowaliśmy i nadal gustujemy w tzw. MAKII…takiej masie makowej z bakaliami.

W czasach,gdy można kupić gotową,przygotowaną pszenicę w puszce i masę makową przemieloną w puszce….tak robię: kupuję,Ale dla ortodoksyjnych  🙂 tradycjonalistów odnotuje fakt, iż trzeba pszenicę namoczyć na noc, ugotować na miękko, odcedzić.Mak zalać wrzątkiem,pozostawić na noc,odcedzić, ugotować, przemielić 3x.

POŁACZYĆ obie masy,dosłodzić 1/2 szkl. miodu. 1/2 szklanki posiekanych orzechów włoskich,1/2 szkalnki rodzynek, 1/2 szklanki posiekanych migdałów uprzednio  sparzonych i obranych, ze 2 gruszki smażone w lukrze posiekane,garść posiekanych suszonych moreli,4-6 posiekanych fig, kilka posiekanych daktyli,2-3 łyżki smażonej skórki pomrańczowej z syropem (mam syrop,bo sama smażę skórke pomarańczową 🙂 )….wszystko  to wrzucić do masy i dobrze pomieszać.Można dosłodzić,gdy ktoś odczuwa taka potrzebę.Gdy za gęste….dolać odrobinkę przegotowanej wody. Wersja naprawdę pyszna dopuszcza dodanie na koniec kieliszek araku lub dwa 🙂

Taka wersja zjadliwa,ale MOOOOOCNO słodka i obciążająca….Po takiej kutii na bogato wypada,by wjechał na stół w wazie i  innym wielkim naczyniu….KOMPOT z SUSZU lub SUSZONYCH ŚLIWEK….W przeciwnym razie może skończyć się łykaniem Raphacholinu lub innych specyfikow ” na wątrobę” ,a tego w ten czarowny wieczór chcielibyśmy uniknąć 😀

Masa makowa | JejŚwiat.pl.

Wigilia po litewsku | JejŚwiat.pl.

” W pośrodku stołu pofalowanego bielą obrusa, na pękach siana[…] [przypisek mój: u mnie w domu wróży się z wyciąganych ” w ciemno ” źdźbeł siana…kto będzie żył dłużej…tak,jak z długości cienia,siedzących przy stole.Nie daj Boże,gdy ktoś usiądzie tak,że tego cienia nie ma….|cała rodzina angażuje się w przesadzanie delikwenta i przestawianie stołu względem lamp……by ten cień odnaleźć 🙂 ]  stawiano tzw. kucję – ogromna salaterkę poczwórną,w której mieściły się cztery zasadnicze potrawy Wilii, cztery paskudztwa ku tradycji przyrządzone, których nikt nigdy nie tykał. Jestem przekonany, że kucja sięgała swych pochodzeniem zamierzchłych czasów pogańskich.

Był tam kisiel owsiany, wyglądający,jak brudny klajster, rozdęte ziarna gotowanej pszenicy, groch i jęczmień oraz mleko makowe.

Babka tylko, jako pani domu, musiała każdej potrawy spróbować i podlać sytą [ przypisek mój:  miód z wodą ] , bo inaczej nadchodzący rok nie dałby dostatku.Krzywiła się , zwłaszcza przy kisielu, ale jak mus to mus .”

[M.Wańkowicz, SZCZENIĘCE LATA ]

Zaiste …w niektórych regionach Polski wschodniej na Wigilie podawany jest KISIEL Z OWSA.  Przyrządza się  to ze skwaśniałej wody, którą przez  3 dni była zalana mąka owsiana. Ugotowany z takiej wody kisiel zjada się z cukrem, miodem albo z olejem lnianym .

W różnych rejonach Polski używa się  bowiem oleju lnianego.Ma  on ciemnopomarańczowy kolor i specyficzny aromat.I jest bardzo delikatny.Olej lniany to specjał Polski.Nigdzie na świecie chyba nie znajduje tak szerokiego zastosowania,jak w polskiej kuchni.

KOMPOT z SUSZU…..to chyba ulubiony punkt programu kulinarnego  mojej Mamuni podczas Wigilii.Wszystkie potrawy spróbowane, pojedzone, wszystko poukładane w żołądku. „Czas na strącenie tego co zjedzone „….pada zawsze takie zdanie i wjeżdża kompot w dużej misie z dużą piękną srebrną łyżką wazową. Wiem,znam obyczaje niektórych zaprzyjaźnionych domów.Tam podaje się zazwyczaj kompot z samych suszonych śliwek…pyszny.W niektórych dorzuca się jeszcze garść  suszonych jabłek…..też pychota. Ale ten nasz to majstersztyk smaku i kompozycji owoców. To istna gęstwina,ja mawiam czasem,ze to akwarium z bogactwem  flory….. 🙂 Nalewamy sobie tego kompotu do oporu…Podawany jest w temperaturze pokojowej i gasi pragnienie, pomaga trawić…Na jednej kompotierce nie kończymy zabawy…. 🙂

Garści dwie suszonych śliwek, po jednej garści suszonych jabłek i  gruszek, garść suszonych moreli, kilka suszonych brzoskwiń dla smaku, pół pętka  fig (sprzedawanych w takich ususzonych wieńcach, pętkach właśnie 🙂 ) ze dwie łyżeczki drobno krojonej skórki pomarańczowej w lukrze ( własnej produkcji 🙂 ) , garść rodzynek, kilka daktyli ku słodyczy to z grubsza wszystko…..słodzimy oczywiście miodem, zalewając uprzednio wodą i gotując na wolnym ogniu. Dosmaczamy laską waniliową, czasem aromatem migdałowym,skórką cytrynową. Gdy kompot ugotowany…możemy porozlewać do słoików typu twist i zamknąć na gorąco lub chwilkę pasteryzować . Postoi nasz kompocik i poczeka na swoja kolej, gotowy do spożycia…Zawsze to jedna praca mniej w tym najgorętszym czasie przed samą Wigilią………………