Archive for the ‘Wstępniak Małgorzaty’ Category

Wstępniak’2015

Posted: 28 listopada 2015 by margot2you in Wstępniak Małgorzaty

Kochani…

czas zacząć myślenie o…ŚWIĘTACH BOŻEGO NARODZENIA. Wszak jutro I NIEDZIELA ADWENTU.Tak,tak  rok minął i już za 4 tygodnie Święta.

Blog  Wigilia ze Smokiem i Małgorzatą obudził się na nowo….Były pomysły ,by zmienić nazwę na Wigilia Margot czy Wigilia ze Smakiem i Małgorzatą, ale,ze jednak jestem zachowawcza w takich razach… postanowiłam zostać przy starej nazwie. Smok niech sobie żyje tam gdzieś w swoim Krk ,a ja pisząc SMOK  będę miała tym razem na uwadze innego smoka…swoją chorobę z którą przyszło mi się mierzyć…Nasiliła się, więc TA Wigilia będzie pod tym względem jednak zdominowana myśleniem, by walczyć ze słabościami. Nie jest dobrze,ale  czy oznacza to, że należy się poddawać…Nie martwcie się : temat mojego SMOKA nie zdominuje myślenia o Adwencie, o Wigili, o Świętach, o wszystkim, co wiąże się z tym magicznym czasem… Od czasu do czasu może jęknę coś o złym samopoczuciu i jak z tym walczyć, ale to nie będzie temat przewodni 😀

Adwent, Wigilia i Święta zawsze w mojej RODZINIE były ważnym czasem .Celebrowało się każdy moment.Domy obu Babć i Dziadków pachniały  w ten czas zawsze jakoś inaczej niż cały rok 😀 Wymiar…ten nazwijmy to cielesny nie był jednak najważniejszy…Zawsze wymiar duchowy był na pierwszym miejscu. Adwent był czasem oczekiwania, uczestniczenia w życiu kościoła,jako wspólnoty…No,ale skłamałabym, twierdząc, że jako dziecko nie byłam zafascynowana tym,co dzieje się tez w obu domach… To planowanie KTO zasiądzie  w tym roku do Wigilii,gdzie będzie się odbywać Wieczerza ,jakie potrawy zagoszczą na stołach, co trzeba już zakupić wcześniej,co zamówić na wsi u zaprzyjaźnionych rolników( wtedy mówiło się : u chłopa 😀 ) ,co u właścicieli stawów hodowlanych, gdzie będzie kupowana choinka, kto przyniesie opłatki z kościoła. te tajemnicze szepty na temat św. Mikołaja …..wszystko to rozpalało moja wyobraźnię, jako nad wyraz emocjonalnie przeżywającego takie historie dziecka 😀  Przyznam się bez niepotrzebnego wstydu….długo wierzyłam w to, że św. Mikołaj osobiście przywozi mi te wszystkie cudowne podarunki. Właściwie do dziś staram się niepostrzeżenie podkładać Mamie pod poduchę 6 grudnia  drobne upominki i pod choinkę 24 grudnia  prezenty…Ona zresztą robi to samo…..Jakaś cząstka magii musi zostać z czasów dzieciństwa 🙂

Ale minęło wiele lat od tamtych Wigilii,gdy Rodzina była duża, gdy żyli Dziadkowie z obu stron.Rodzina nadal jest spora, ale z tej najściślejszej zostałyśmy tylko dwie: moja Mamunia i ja. Kiedyś starałysmy się odtwarzać atmosferę dawnych czasów i zapraszać różnych moich kuzynów z rodzinami…z czasem jednak wszystko jakoś się  rozlazło…Smutna konkluzja jest taka, że starać się utrzymać więzi i tradycję muszą chcieć wszyscy…Nie można tylko konsumpcyjnie podchodzić do takich momentów życia… W końcu postanowiłyśmy: niech każdy urządza Święta  po swojemu…możemy spotykać się z rodziną w każdy inny dzień Świąt,a Wigilia jest naszym czasem… Od jakiegoś momentu spędzamy ją we dwójkę…i wiecie? jest nam z tym bardzo dobrze. Cisza, atmosfera spokoju i oczekiwania, bez zbędnego pośpiechu pojawiają się kolejne potrawy…wszystko zaczynamy modlitwą, są wspomnienia, czasem łzy wzruszenia, czasem wspomnienie śmiesznych wydarzeń….potem śpiewamy kolędy i obowiązkowe zdziwienie pod choinką: O ! Że też ten Mikołaj przyszedł znowu niepostrzeżenie …..:) i jaki w tym roku bogaty….Dziękujemy Ci święty Mikołaju 😀 Cały rytuał 😀

No i właśnie w tym roku ma być podobnie…..Wyciszenie ,oczekiwanie… Adwent, a potem Wigilia we dwie z pustym talerzykiem dla tych, którzy odeszli i może dla tego,który powinien być, ale zapomniał…A może po prostu dla niespodziewanego wędrowca,jak nakazuje zwyczaj…. Modlitwa,wspomnienie tych,których już nie ma…łamanie się opłatkiem z tymi,którzy są daleko…Wyciąganie opłatków przysłanych z Polski i świata i łamanie się symboliczne z nimi właśnie…..A dalej to już wiecie…..Wigilijna Wieczerza i kolędy…

Tradycja….niezmienna. Coś stałego, co jest w niewielkim stopniu modyfikowane co roku…Uwielbiam ten czas z różnych powodów…również z tego powodu, że jest constans…Wiem na co czekam i zwykle jest dokładnie tak, jak było przed rokiem  i przez całe moje życie ……Dlatego dom jest odświętnie udekorowany i my ubrane elegancko, choć tylko we dwie… Może być skromnie, może nie być bogato i obficie, ale  atmosfera wynagradza wszystko. Nikt nie jest w stanie tego ośmieszyć czy wyszydzić… Dla nas tradycja to świętość…Nie mam pałacu…mam skromne mieszkanie, nie mam bogactw i Bóg wie jakich zdobyczy techniki ,ale mamy siebie z Mamą, nie objadamy się nie wiem jak obfitymi i drogimi specjałami… mamy te potrawy, które jadałyśmy w obu domach Dziadków, a Mama jeszcze ma wspomnienia z Wilna z czasów okupacji, gdzie bywało ciężko i skromnie w czasie Świąt…..Wszystkie przeszkody i wymysły są nieważne…..Ważne, że mamy siebie i czas Adwentu i Świąt będzie znowu najpiękniejszym okresem w roku…czego i Wam życzymy. 😀

Zapraszamy do wspólnego przeżywania i przygotowywania się…Zapraszam do dyskusji i  dzielenia się swoimi wspomnieniami, przepisami, pomysłami…..

Blog Wigilia ze Smokiem i Małgorzatą uważam za otwarty…

4xM

listopad ‚ 2015

Reklamy

ŚWIĘTA…..czym są dla 4x M…

Posted: 22 listopada 2014 by margot2you in Chwalmy Pana. .., Wstępniak Małgorzaty

oj tam….WSTĘPNIAKÓW nigdy dość.

Chaotyczne myśli powodują czasem chaotyczne przelanie ich na papier czy wstukanie w klawikord. Myśli szybsze od palców 🙂

Powiem krótko,a powiem to pod wpływem małej dyskusyjki dziś ,ba! zaledwie zaczątka dyskusyjki….Dla mnie ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA,a więc i WIGILIA maja wymiar rodzinny….Taka prawda.Tradycja i uczucia rodzinne to podstawa.Stąd ten blog i stad te przekomarzanki kulinarne i wspomnienia,ale i dotykanie tych ważniejszych historii dotyczących ducha i wymiaru duchowego, religijności etc….Miłość w każdym wymiarze: damsko- męskim i rodzinnym, i  ta do świata ,obcych ludzi, zwierząt  itd….to podstawa naszego bycia człekopodobnym.Przez tę miłość chwalę Pana, przez swoje uczynki,  swoje życie pokazuję czym jest dla mnie BÓG….ŚWIĘTA RODZINA w poszukiwaniu miejsca do spoczynku,ale….ale głównie do NARODZIN PANA  pokazuje nam co rok w okresie ŚWIĄT czym rodzina być powinna…Maryja i Józef pokazali czym jest miłośc,bycie razem w złych,niefajnych momentach rodziny. Opiekuńczośc, czułość , troska to widome przejawy uczucia.Ja odwracam może kolejnośc wymieniania wartości,mówiąc czym dla mnie sa ŚWIĘTA.Dla mnie to RODZINA jest na pierwszym miejscu,jako świadectwo mojej miłości  do Boga…Tradycją wychwalam Pana…Poszanowaniem dla starszych, pamięcią o tych,którzy już odeszli,a byli tacy ważni dla mnie,troską o chorych i samotnych pokazuję,że we mnie mieszka jakieś światełko,które zapalam,gdy myślę o Bogu. Szukam i poszukuję,nie jestem bez winy ,bez grzechu…Ale staram się….A, że też dogadzam zmysłom…Chwalmy Pana w każdy możliwy sposób….Myślą, mową, uczynkiem… Im więcej osob zgromadzę przy wigilijnym stole,tym więcej osób poczuje ducha tego świątecznego czasu…Jest poczęstunek,jest tradycja….jest i klimat,który być może pomoże przypomnieć sobie niektórym kim byli/są,jak zostali wychowani…Wigilia to magiczny czas…..Niektórzy zawracają z mrocznych ścieżek,odnajdują właściwe drogi ,idąc za światełkiem nadziei….Nie wiem…taka moja smocza filozofia…….Przypomina mi się „Opowieść Wigilijna”…nie traćmy z oczu grzeszników…jest jeszcze nadzieja,ze uda się nam znaleźć klucz do ich zatwardziałych serc i pustych dusz………TYM są dla mnie TE ŚWIĘTA…Tym wszystkim,co pozwala mi wierzyć w człowieka i kochać Boga na mój sposób.

Noe….mów co wiesz………..

Ichthys

Posted: 21 listopada 2014 by margot2you in Wstępniak Małgorzaty

Ichthys – Wikipedia, wolna encyklopedia.

Noe,mów co wiesz….

Wigilia kiedyś i dziś – co się zmieniło?

Posted: 21 listopada 2014 by margot2you in Wstępniak Małgorzaty

Wigilia kiedyś i dziś – co się zmieniło? – Benc.pl.

(5)

Teraz tylko czekam na to,co powie SMOK.Jaki będzie Jego WSTĘPNIAK. Nie ukrywam,ze czekam na wymiar duchowy,ale…..Ale,jak wiem Smok to tez niezły zawodnik,jeśli chodzi o kuchnię…Więc czekam na rozwinięcie niektórych poruszonych w moim WSTĘPNIAKU tematów…

Nie ukrywam,ze cały rok czekam na BOŻE NARODZENIE…..mam wspaniałe wspomnienia z dzieciństwa,wieku dorosłego…najgorsze jednak były WIGILIE i ŚWIĘTA spędzone na obczyźnie….Z daleka od domu…wydawałam majątek na telefony,zanosiłam się płaczem ,zalewałam łzami tęsknoty…Nawet,gdy mąż już do mnie dojechał do Canady…to nie były takie Święta,a przede wszystkim takie WIGILIE, jak w Polsce. Starałam się,jak mogłam,by choć trochę przypominały mi klimat tych rodzinnych…W Polsce zostali moi Dziadkowie i Mama, reszta rodziny…sama świadomość, że Oni tam daleko w Polsce,przy rodzinnym dużym stole,te zapachy,te smaki,ta atmosfera,kolędy śpiewane na głosy i  Pasterka…..No smutek był przez te lata wielki we mnie.

Dlatego teraz ten blog.Bo wiem,ze daleko od rodziny,od Polski jest wielu Polaków.Maja swoich bliskich przy sobie,ale część rodziny została w Polsce.To ma być tez taki most,taka pomoc w tworzeniu klimatu.I dlatego tez,ze chcemy się zmierzyć z tematem polskiej WIGILII,jako jednym ze sposobów cementowania więzi rodzinnych poprzez kultywowanie tradycji….wszelkich tradycji,a więc rodzinnych, religijnych, każdych… Nie ma takiego drugiego miejsca na Ziemi,gdzie WIGILIA jest tak ważnym dniem dla RODZINY.

Zapraszam/y zatem na WIGILIĘ ze Smokiem i Małgorzatą………

(4)

Tradycja mówi: kto ilu potraw nie skosztuje…tyle go w przyszłym roku przyjemności ominie.

I jak tu walczyć z tradycją…nikt nie lubi,gdy omijają go przyjemności.Tradycja zatem…rzecz święta.

U mnie to jakoś na bogato….Musi być 12,a u drugiej Babci bywało 13 potraw….tyle, ilu apostołow z Judaszem włącznie 🙂 I wszystkiego należy spróbować i wszystko musi pochodzić z pól, ogrodów, sadów, łąk leśnych, rzek, jezior, lasów…

W tradycji staropolskiej wieczerza u chłopstwa, w biedniejszych rodzinach składała się z pięciu,góra siedmiu dań….tylu,co palców jednej ręki lub dni tygodnia. U szlachty tez w zależności od bogactwa…od siedmiu do  dwunastu dań.

Na stole ,jako się rzekło…musiały się znaleźć płody ziemi.lasu i wody. Niektóre z nich wróżą dostatek, niektóre zdrowie,inne spokój, ciszę, wolność, urodzaj…i tak:

~RYBY…to symbol wolności i harmonii. w naszej religii to stary chrześcijański znak tajemnicy.Jej grecka nazwa ICHTHYS to pierwsze litery słów: JEZUS CHRYSTUS,SYN BOŻY,ZBAWICIEL

Oznacza początek, życie, nieśmiertelność, zmartwychwstanie, płodność…a jako ucieleśnienie Chrystusa przedstawia symbol strawy duchowej.

~KAPUSTA…chroni od złego,przyciąga dostatek.Podana z grochem daje zdrowie i siły.

~BURAKI….a więc i barszcz dają urodę i zapewniają długowieczność.

~GOCH,FASOLA,SOCZEWICA….to potrawy wpływające na płodność. Przynoszą też miłość i dostatek.

~POTRAWY ZE ZBÓŻ…wróżą pomyślność i pieniądze….słowem: dostatek.

~MAK…przynosi dostatek, ciszę, spokój, czystość, zapomnienie.

~MIÓD….to symbol szczęścia, bogactwa, miłości i bogactwa ducha.

~PIERNICZKI….często wieszane tez na choince…te okrągłe symbolizowały słońce, gwiazdki- chroniły przed złem, dzwonki – odpędzały złe duchy, zwierzątka-  ofiary składane kiedyś bogom, choineczki – oznaczały nieprzerwany cykl płodności.

~ORZECHY…to symbol płodności i bogactwa umysłu,ale i symbol pojednania.

~ŚLIWKI…odpędzać miały złe moce i zapewnić długowieczność.

~JABŁKA…to miłość, zgoda, nieśmiertelność i odkupienie.

~GRUSZKI…przyciagają pieniądze i daja szczęście.

~FIGI i DAKTYLE….to symbole płodności i szczęścia oraz długowieczności.

W kuchni polskiej wymyślono na ten magiczny wieczór tyle smakowitych potraw,tyle zestawów smaków, że nie musimy ich wzbogacać  ostrygami, krewetkami, sushi czy doprawiać egzotycznymi przyprawami z kuchni indyjskiej, tajskiej arabskiej czy chińskiej…..Współczesny świat pozbawił nas tej magii, trochę pogańskiej może. Zostawmy wiec sobie magię polskich smaków i zapachów, a przede wszystkim receptur naszych przodków…Nie ma takiego drugiego kraju na świecie, ktory celebrowałby ten dzień i tak duchowo,jak i kulinarnie, rodzinnie i w gronie przyjaciół…Zostawmy tę ostoję tradycji w spokoju….Jeszcze jedno: to wieczerza postna,w znaczeniu: bezmięsna…i niech tak pozostanie. Amen.

cdn……

(3)

Wigilia  to taki szczególny dzień w roku,gdy staramy się wracać pamięcią do świata minionego.do starych zwyczajów.Tego dnia szczególnie ważna jest dla nas nasza rodzinna ,kulturowa,religijna tradycja…Tego dnia uczymy nasze dzieci i wnuki szacunku i miłości do obyczajów,budzimy w nich swiadomość tego,co ważne było,co ważne jest i co ważne być powinno.Wigilia to najgłębiej przeżywane święto rodzinne, w tym wymiarze czysto ludzkim,ale i ważne święto ludzi wierzących i praktykujących, silnie związanych z życiem Kościoła Katolickiego w sensie wspólnoty. To tez ważny dzień w sensie kultywowania wszelkich tradycji.

Tego dnia przygotowujemy dom ,szczególnie stół wigilijny bardzo strojnie.Pod biały obrus kładziemy sianko, by zapewnić sobie urodzaj w przyszłym roku. Siadamy do wieczerzy wraz z pojawieniem się pierwszej gwiazdki na niebie…na pamiątkę gwiazdy, która prowadziła TRZECH KRÓLI do stajenki.Na stole pojawia się 12 potraw,w niektórych domach 13,na pamiątkę ilości apostołów. Ale o tym póżniej….

Dobry gospodarz pamięta tez o swojej żywiźnie…idzie po wieczerzy i dzieli się ze swoimi zwierzętami resztkami ze stołu. Właściciel koni idzie do stajni z opłatkiem i zostawia go w sianie dla swoich koników. Pewnie właściciele psów i kotów domowych tez powinni jakoś tego wieczoru zagadać miło do swoich podopiecznych.Wszak podobno tej nocy gadają do nas ludzkim głosem. Ja tam nie czekam na pogaduszki,ale widzę te ciepłe spojrzenia moich kociaków,gdy dostają jakieś jedzonko ekstra ze stołu…np. jakąś fajną rybkę 🙂

Tej nocy dzieją się raz jeszcze sprawy ważne ,jak przeszło 2,000 lat temu…Świętujmy wiec całymi sobą,radujmy się i wyśpiewujmy kolędy i pastorałki…Bóg się rodzi….moc truchleje…..

cdn…